107/197 „Odwiedzone kraje 54%
EnglishPolish

New Year’s Trip 2021/2022 – Part 3 – Sri Lanka (Polonnaruwa, Sigriya i Kandy)

IMG_4763

Dzień 5. Malediwy -> Colombo -> Polonnaruwa

Wylot o 14 hydrolotem/łodzią motorową na lotnisko w Male i lot do Colombo (nasz był koło 16.30). I tu pojawia się pierwszy dylemat – koło 19 wychodzimy z lotniska i są 4 opcje:

  • jechać do Colombo na noc – opcja skreślona, bo w Colombo, podobnie jak w większości azjatyckich stolic, oprócz korków, nie ma za dużo do zobaczenia pod kątem turystycznym,
  • jechać do Negombo (tak naprawdę to tam, a nie w Colombo znajduje się lotnisko, więc jest to dobre miejsce, żeby się przespać jeśli lądujemy późno albo wyjeżdżamy wcześnie) – odrzuciliśmy i tę opcję, ponieważ chcieliśmy uniknąć długiej podróży następnego dnia,
  • jechać do jednego z „ancient cities”. Najczęściej wybierane są dwa:
    • Anuradhapura – pierwsza stolica Sri Lanki, już od 380 r p.n.e., wypełniona stupami (olbrzymie święte kopuły), położona w środkowo-północnej części wyspy,
    • Polonnaruwa – druga stolica Sri Lanki, w XI-XIV wieku, dzięki czemu jest lepiej zachowana. Położona jest też w bezpośrednim sąsiedztwie Sigriya oraz parków narodowych wypełnionych słoniami, dlatego też wybraliśmy ten kierunek!

 Best Practice Sharing:

  • dojazd do Polonnaruwa to wprawdzie mniej niż 200 km, ale przy obecnym stanie dróg zajmuje co najmniej 4 godziny,
  • rezerwując hotel, poproś o organizację transportu – my za samochód z lotniska do Polonnaruwa zapłaciliśmy 16,000 LKR (80 USD),
  • wydaje nam się, ze lepiej się przemęczyć te 4-5h po przylocie i obudzić się już w Polonnaruwie/Anuradhapurze, niż następnego dnia stracić cały dzień na przejazd, bo droga nie jest zbyt malownicza,
  • podróż można też odbyć pociągiem/autobusem, co będzie tańsze, ale na pewno zajmie więcej czasu i przy wieczornym przylocie, nie zdążycie tego samego dnia się przetransportować do lokalizacji docelowej,
  • jeśli zależy Ci na luksusowym hotelu, polecamy EKHO Lake House nad samym brzegiem jeziora. Jeśli był wystarczająco luksusowy dla Królowej Elżbiety II, która się tu zatrzymywała w 1954 roku, to dla Ciebie też powinien być OK,
  • po drodze do Polonnaruwy można zobaczyć dzikie słonie – nam się udało!

Dzień 6. Polonnaruwa -> Safari -> Sigriya

Po porannej pobudce i śniadaniu w naszym hotelu nasi gospodarze oprowadzili nas po swoim ogrodzie, który jak się okazało miał wszystko od kokosów i limonek, po mango, pieprz i wanilię – w pełni samowystarczalni! Best practice, którego przy obecnie rosnącej inflacji i Nowych Ładach, będziemy niedługo musieli się uczyć również w kraju nad Wisłą…

Wracając na Sri Lankę, a konkretnie do Polonnaruwy – ruiny świątyń przypominają skromniejsza wersję Ayutthaya w Tajlandii czy Angkor Wat w Kambodży. Najlepszą opcją jest wypożyczenie w hotelu rowerów i zwiedzenia świątyń przez 3-4h na rowerach. Jest również dostępne muzeum (w cenie biletu), ale jego poziom dostosował się do poziomu oczekiwań (obydwa były bardzo niskie…). Same ruiny były naprawdę malownicze i jak najbardziej polecamy spędzić tam czas od rana do 12-12.30.

Na obiad warto wziąć tuk-tuk do najlepszej restauracji w okolicy, Jaga Food, położonej ok. 6km od centrum pośród pól ryżu. Oprócz wyśmienitego lokalnego jedzenia atrakcją jest kilka waranów z Komodo. Nie udało nam się dowiedzieć jaki jest głębszy sens ich obecności, ale jak mówi stare polskie przysłowie „waran zawsze spoko i nieźle wygląda na Insta”, więc wizyta zdecydowanie zaliczona do udanych! Side note – waran potrafi mocno uderzyć ogonem w płot jak się do niego za blisko podchodzi, co może spowodować zwiększone poczucie strachu wśród obserwujących. Powyższa historia być może się przydarzyła jednej z osób piszących tego bloga, ale z mężnym sercem przeszła nad tym bezczelnym atakiem z podniesioną głową…

Popołudniu wyruszyliśmy na spotkanie ze słoniami, które są jedną z głównych atrakcji okolicy. Jest tutaj dostępnych kilka parków:

  • Minneriya National Park – szczególnie polecany w porze suchej (kwiecień-październik), kiedy można oglądać stada ponad 200 słoni w jednym miejscu,
  • Hurulu Eco Park – częściej polecany w okresie grudzień-marzec – można tu zobaczyć zwierzęta w mniejszej ilości, ale nam się udało zobaczyć pewnie z 20-30 słoni w ciągu 2 godzin touru.

Tak naprawdę lokalni przewodnicy wybiorą za Was ten park, w którym w danym momencie będziecie mieli szansę zobaczyć najwięcej zwierząt. Cena to około 80-100 USD za jeep (na 2-6 osób), więc dość przystępna w porównaniu do safari w innych krajach.

Jeśli wyjedziecie koło 14/15 na safari, to koło 17/18 możecie się już rozkoszować ze swojego pokoju w okolicach Sigriya widokiem na Lwią Skałę oraz Pidurangulę.

Best Practice Sharing:

  • jeśli zależy Ci na luksusowym hotelu, polecamy Sigriya Kings Resort oraz Roo Mansala Boutique Villa. My nocowaliśmy w tym drugim, zbudowanym w 2019 roku, z widokiem na obie góry,
  • najlepiej dogadać się z firmą organizującą Safari, żeby wyjechać razem z bagażami z Polonnaruwy i po Safari pojechać prosto do Sigriya – zaoszczędzi to czas i koszty na kolejnym transporcie.

Dzień 7.  Sigriya -> Dambulla -> Kandy

Dzień warto rozpocząć od tuk-tuka z hotelu koło 5.30 (jeśli świt jest koło 6.15), ale nie na szlak prowadzący na Sigriyę, a na Pidurangulę – jest to równie duża góra, a ma cztery duże plusy:

  • jest otwarta już PRZED świtem, więc można wejść na jej szczyt jeszcze zanim słońce wzniesie się ponad widnokrąg,
  • rozciąga się z niej widok na Sigriyę (tak więc wychodzą ładne zdjęcia),
  • wejście trwa 20-30 minut, a nie godzinę-półtorej jak na Sigriyę,
  • wejście jest zdecydowanie tańsze (3 USD vs 25 USD).

Jeśli macie siły/chęci, to warto po zejściu z Piduranguli i przejść się spacerkiem na Sigriyę – świętą górę kształtem przypominającą lwa. Jest ona wpisana na listę UNESCO, należy zwrócić uwagę na piękne pazury lwa wykute w skale, a także freski/malowidła na ścianach oraz pola ryżowe widoczne ze szczytu.

Po zakończeniu napawania się widokami ze szczytów gór oraz śniadaniu w hotelu, wzięliśmy taksówkę i udaliśmy się w dalszą podróż do Dambulli, która słynie ze świątyń wykutych w jaskiniach/skałach. Jaskiń jest pięć, całkiem ładne, a do tego roztacza się z nich piękny widok na otaczające tereny. Ciekawy postój na godzinkę/półtorej, przed dalszą podróżą do Kandy.

Samo Kandy zrobiło na nas (i na wielu osobach z którymi rozmawialiśmy) dosyć przeciętne wrażenie. Kandy było stolicą ostatniego królestwa na Sri Lance, które opierało się Brytyjczykom do 1815 roku. Znane jest również z faktu, że świątynia znajdująca się w sercu miasta posiada ząb Buddy („Temple of the Sacred Tooth Relic”). W naszej opinii, jest to z pewnością przeżycie mistyczne dla wyznawców buddyzmu, ciekawa rzecz dla turystów, ale nie był to jakiś highlight wyprawy po Sri Lance.

Ogólnie w Kandy oprócz świątyni warto zobaczyć:

  • Royal Botanic Gardens – położony 6km od centrum i założony jeszcze przez Brytyjczyków. Jak dla nas, zdecydowanie najpiękniejsza rzecz w Kandy, idealna na 1-2h spacer/piknik. Fun Fact – po upadku Singapuru, w tych ogrodach ulokował siedzibę dowództwa brytyjskich sił w Azji Płd-Wschodniej sam Lord Mountbatten (znany fanom The Crown jak przybrany ojciec Księcia Filipa),
  • Kandy Lake – warto je obejść i zakończyć spacer na viewpoincie w okolicach knajpy „Arthur’s Seat” – knajpa poprawna, bez rewelacji, ale podaję żeby zlokalizować viewpoint,
  • następy fajny viewpoint to statua Buddy “Bahirawakanda” na wzgórzu po wschodniej stronie jeziora.

Best Practice Sharing:

  • jak zwykle jest problem z bagażami – wersja „luksusowa” to taxi z Sigriya do Kandy, gdzie kierowca zaczeka z Twoimi bagażami pod świątyniami w Dambula. Wersja bardziej „low cost” to kierowca czekający z Twoimi bagażami pod świątyniami i wiozący Cię na pociąg Dambulla-Kandy. Czy się opłaca? Pewnie różnica w cenie to jakieś 10-15 USD, więc mi by się nie chciało, ale kto co lubi 😊 Koszt taksówki Sigriya-Kandy to było chyba około 10,000 LKR (50 USD). Na całej Sri Lance nie widzieliśmy „przechowalni bagażu” a wchodzenie pod górę z placakami/walizkami trochę mija się z celem…
  • po drodze (Dambulla-Kandy) taksówkarz zaproponuje Ci wizytę w „spice garden” – koniecznie skorzystaj – można się nauczyć jak rośnie wanilia, pieprz czy kurkuma, dostaniesz masaż (!!!), a na koniec będziesz miał szansę zakupić lokalne, organiczne produkty – naprawdę świetnie zainwestowana godzina!
  • może to kontrowersyjny pogląd, ale jeśli macie mało czasu, to proponuję w ogóle ominąć Kandy i udać się do następnej destynacji, czyli w naszym przypadku Adam’s Peak, a w większości przypadków jest to Ella. Wolałbym ten dodatkowy dzień spędzić w Jaffna, Yala National Park czy nawet na plaży.

Dodaj swój komentarz

secretcats.pl - tworzenie stron internetowych